Najbardziej co śmieszy mnie w dorosłym życiu to moda na „pokazywanie kim to ty nie jesteś i jak nie jesteś bogaty” Jak najbardziej rozumiem fakt że ktoś ma naprawdę sporo pieniędzy i nie ma oporów by je wydawać bo przychody ma naprawdę fajne.Ale generalnie większość moich znajomych wychodzi z założenia „zastaw się ale pokaż się” co jest dla mnie absurdem, przedstawię parę sytuacji :

-Kupowanie mega drogich ciuchów na które tak naprawdę cię nie stać.Zarabiasz 3k na rękę?No spoko najrozsądniejszym wyjściem jest ubieranie się w Tommy Hilfigerze gdzie płacisz 150 zł za koszulkę bo pokazujesz swój prestiż xD .Nie wiem czy to wynika z tego że ci ludzie mają klasę której ja nie posiadam bo jestem po prostu wieśniakiem ale nie wyobrażam sobie wydać na koszulkę więcej niż zarobisz w ciągu całego dnia.Chodzę w jinsach za 80 zeta,koszulki kupuję po 30-40zł najdroższy ciuch jaki mam to Air Maxy za 4 stówy które są wykonane naprawdę fajnie i są to najwygodniejsze buty jakie miałem na nogach.

-Kupowanie drogich telefonów rozumiem sytuacje gdzie jesteś mega geekiem technologicznym to urządzenie jest ci potrzebne ale…Wydawanie nieraz po 5k za nowego Iphone lub Samsunga gdzie ci tak naprawdę nie jest potrzebny jest absurdalne.Przepraszam to nie jest wydawanie to jest wzięcie urządzenia na raty bo nie stać cię by wydać to w gotówce.Fizycznie mam na koncie gotówkę za którą kupie jakiegoś Iphone 11 pro ale no kurdę.Wydać na telefon więcej niż zarabiam w ciągu miesiąca gdzie tak naprawdę nie mam żadnych korzyści z niego? Aktualnie posiadam Redmi Note 7 za który dałem 700zł rok temu i nie widzę podstaw by go zmieniać

-Samochód.To jest już kompletny absurd,od znajomego który chciał tydzień wcześniej ode mnie pożyczyć pieniądze usłyszałem że muszę kupić auto bo prawdziwy mężczyzna je posiada.No kurwa xD .Mieszkamy w zagłębiu śląskim tutaj wszędzie dosłownie masz tramwaje/autobusy.Jeśli chcę jechać na impreze do Katowic na Mariacką(Najbardziej imprezowa ulica na śląsku) to płacę 17 zeta.W żaden sposób nigdy nie widziałem sensu posiadania samochodu,rozumiem sytuacje w której do pracy masz parenaście km,pracujesz za naprawdę fajne pieniądze i musisz go posiadać.Ale 90% moich znajomych którzy posiadają to ludzie którzy do pracy mają max 5km,mega świetny dojazd komunikacją ale posiadają samochód bo „trzeba go mieć” absurd zaczyna się gdy ktoś zmienia pracę bo w innej dostaje parę stów więcej a jednocześnie więcej wydaje na benzynę,na koszty związane z autem i na końcu traci jeszcze więcej czasu…

Jak potem wygląda sytuacja po wypłacie?Przez pierwszy tydzień ,dwa spoko bo idziemy gdzieś na impreze,w pracy zamawiamy coś do żarcia. A po 2 tygodniach? No jest połowa miesiąca nie będę marnował hajsu na zamówienie czegoś,impreza na mieście?No coś ty przecież można zrobić domówkę i jest taniej z alko.Impreza w ostatni tydzień przed wypłatą jak w tym tygodniu?Coś ty jestem bez kasy czekam dopiero na wypłatę. Dodatkowo notorycznie robią nadgodziny,nie mają nic z życia,zero oszczędności na jakiś wypadek, mieszkają w wynajętym mieszkaniu ale przed ludźmi pokażą że są kimś bo chodzą w ciucach z Hilfigera i jeżdżą autem za 10 tysięcy wziętym na kredyt xD …Gdzie problem zaczyna się gdy coś w nim nawali . Btw jeśli kogoś to interesuje to mam 23 lata i moi znajomi podobnie
#logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #pieniadze #zalesie #przegryw