Jestem pielęgniarką pracującą w jednym szpitalu na etat, a w drugim na umowę zlecenie. Na umowie zlecenie wyrabiam średnio 96 godzin miesięcznie. Tam gdzie jestem na zleceniu, są takie braki w persenelu, że dzewczyny co miesiąc biorą w chui nadgodzin. Mi sie opłaca tak pracować, bo w zasadzie nie odprowadzam żadnych składek, a zaciskam pasa żeby odłożyć w miarę szybko na wkład własny. No tak, teraz nie odprowadzam. Z projektem, który ma funkcjonować od początku roku, będę musiała odprowadzać składki zusowskie. Czyli praca na umowę zlecenie nie będzie mi sie opłacać i z niej zrezygnuję. Nie ja jedna, bo nikomu się coś takiego nie będzie opłacać, a ja mam sporo znajomych ze środowiska medycznego, którzy tak pracują. Ciekawa jestem jak rząd teraz załata te braki i kto będzie obsługiwał te respiratory xd
A najbardziej demotywujące jest to że ja w sumie nawet nie na swoją emeryturę pracuję, tylko dla osób ktore teraz na niej są, a na moją będą „pracować” dzieciaki z ery 500 plus, które nie będą nauczone pracy, tylko rozdawnictwa. Lepper mówił, że ludzie chcą pracować, a nie chcą rozdawnictwa. Cóż, zaczynam w to wątpić
#praca #pieniadze #polityka