Ale mi się marzy takie życie, którego nie ma chyba nikt:
– dom na własność bez kredytu
– nie za stary samochód, fajnie wyposażony, z dość mocnym silnikiem, wybrany nie ze względu na możliwą awaryjność
– zarobki na tyle duże, by móc sobie pozwolić na wydanie kilku stów na zachciankę – czy to jakiś sprzęt, gra, tysiąc gumowych kaczek
– praca, która nie wykańcza psychicznie ani fizycznie, w dobrej lokalizacji, z ludźmi, których nie chce się zabić średnio co 3 dni

Żyjesz sobie, zarabiasz kilka tysięcy i jak cię najdzie ochota „kurwa ale bym sobie kupił Wiedzmina 4 w preorderze” to sobie kupujesz i nie masz poczucia, że to do dupy, bo musisz oszczędzać zeby wziąć mniejszy kredyt hipoteczny, albo dlatego, że w tym miesiącu już kupiłeś OC na 15-letnie auto a przed tobą jeszcze wymiana hamulców z tyłu…

Jak tak żyć w polandii? Jak się zabrałem za większe zarobki to zacząłem zapierdalać fizycznie po 50h w tygodniu i mnie to nie satysfkacjonuje XD im dłużej sobie myślę nad tym prowadzeniem #wlasnafirma, tym częściej dochodzę do wniosku, że ilość czasu i stresu poświęcona na zarobki, zasadniczo jest duża. I gdyby tak zsumować wszystkie rzeczy „okołofirmowe” to wyjdzie że przy 80h pracy dla inwestora, dodatkowe 15 idzie na negocjacje, spotkania i rozmowy telefoniczne. A do tego na koniec kariery się okaże że emerytury niet.

Czy w Polsce da się bezstresowo żyć na poziomie?

#praca #przemyslenia #przemysleniazdupy #pracbaza #kariera #pieniadze #stres #depresja